Opowiadanie 2. ;) Jeśli są jakieś błędy to sorry . ;D
Tytuł: Nowe życie.
Spojrzałam
w lustro jak co rano, sprawdzałam czy nie mam na twarzy pasty do zębów.
Patrzyłam tak, a jednocześnie myślałam.
Czy jestem czegoś warta?
Czy w ogóle jestem?
Nie warta myśli.
Nie warta miłości.
Nie warta spojrzenia.
Nie warta pocałunku.
Nie warta choćby przytulenia.
Nic nie warta.
Czy jeszcze kiedykolwiek doznam szczęścia?
Mam w głowie pustkę. Nie wiem co o sobie myśleć. Czy znajdę przyjaciela?
-Raczej nie. -Mówiłam sama do siebie, musiało to naprawdę dziwnie wyglądać. Mój brat, Jonas, stał w drzwiach, robiąc dziwne ruchy ustami. Wyszłam z łazienki, chciałam uniknąć rozmowy, która przeistoczy się w kłótnię.
-Ci się z tobą dzieje Alex? -Stanął w drzwiach, nie dając mi przejść do pokoju, lecz ja wzruszyłam ramionami i pchnęłam się w niego. Stanął jak wryty, pierwszy raz nie krzyczałam na niego. Pierwszy. Trzasnęłam drzwiami, tak mocno, że zdjęcie ze ściany spadło. Trzasnęłam, zdecydowanie za mocno. Obraz mi się rozmywał, przez łzy. Moje jedyne zdjęcie z rodziną. Z mamą z tatą z Jonasem i Frankiem. Moja mama wraz z tatą i Frankiem zginęli w wypadku samochodowym. Ja i Jonas mieszkamy teraz u rodziny zastępczej. Zakupiłam nową ramkę. Zdjęcie wróciło na miejsce. Było cudowne. Wszyscy uśmiechnięci, wszyscy razem.
***
To co wydarzyło się w szkole, zaskoczyło mnie. Okazało się, że największy kujon z klasy॥d, bierze narkotyki. Został wyrzucony. Zmuszał chłopca do spożycia tego świństwa. Szczęście, że pan woźny był w pobliżu. Panowało wielkie poruszenie. Sytuacja Grega stała się głównym tematem tego dnia. Tego tygodnia. Od razu po szkole weszłam do pokoju. Wyjęłam pamiętnik z pod łóżka, musiałam go tam chować. Karolina moja NOWA mama, z nie znanych mi przyczyn nie pozwalała prowadzić pamiętnika. Ktoś zapukał do drzwi, szybko ukryłam notatnik pod łóżkiem.
Czy jestem czegoś warta?
Czy w ogóle jestem?
Nie warta myśli.
Nie warta miłości.
Nie warta spojrzenia.
Nie warta pocałunku.
Nie warta choćby przytulenia.
Nic nie warta.
Czy jeszcze kiedykolwiek doznam szczęścia?
Mam w głowie pustkę. Nie wiem co o sobie myśleć. Czy znajdę przyjaciela?
-Raczej nie. -Mówiłam sama do siebie, musiało to naprawdę dziwnie wyglądać. Mój brat, Jonas, stał w drzwiach, robiąc dziwne ruchy ustami. Wyszłam z łazienki, chciałam uniknąć rozmowy, która przeistoczy się w kłótnię.
-Ci się z tobą dzieje Alex? -Stanął w drzwiach, nie dając mi przejść do pokoju, lecz ja wzruszyłam ramionami i pchnęłam się w niego. Stanął jak wryty, pierwszy raz nie krzyczałam na niego. Pierwszy. Trzasnęłam drzwiami, tak mocno, że zdjęcie ze ściany spadło. Trzasnęłam, zdecydowanie za mocno. Obraz mi się rozmywał, przez łzy. Moje jedyne zdjęcie z rodziną. Z mamą z tatą z Jonasem i Frankiem. Moja mama wraz z tatą i Frankiem zginęli w wypadku samochodowym. Ja i Jonas mieszkamy teraz u rodziny zastępczej. Zakupiłam nową ramkę. Zdjęcie wróciło na miejsce. Było cudowne. Wszyscy uśmiechnięci, wszyscy razem.
***
To co wydarzyło się w szkole, zaskoczyło mnie. Okazało się, że największy kujon z klasy॥d, bierze narkotyki. Został wyrzucony. Zmuszał chłopca do spożycia tego świństwa. Szczęście, że pan woźny był w pobliżu. Panowało wielkie poruszenie. Sytuacja Grega stała się głównym tematem tego dnia. Tego tygodnia. Od razu po szkole weszłam do pokoju. Wyjęłam pamiętnik z pod łóżka, musiałam go tam chować. Karolina moja NOWA mama, z nie znanych mi przyczyn nie pozwalała prowadzić pamiętnika. Ktoś zapukał do drzwi, szybko ukryłam notatnik pod łóżkiem.
-Proszę.-Powiedziałam
po cichu mając nadzieję, że ten ktoś nie usłyszy. Zza drzwi wyszła Karolina, trzymała
w rękach ozdobną torbę.
-Proszę to dla ciebie.-Wyciągnęła rękę w moją stronę. Zastanawiałam się, czy przyjąć upominek. Zdecydowałam, że przyjmę. To była książka "Lilith". Ta o której marzyłam. Dlaczego mi ją dała, skoro wcześniej, była temu przeciwna. Ona prawie wszystkiego nam zabrania.
-Dziękuję Karolina.-Uśmiechnęłam się.
-Skarbie. Nie masz za co dziękować. Wiedziałam, że ci się spodoba. -Wyszła, zamykając za sobą drzwi. Dopiero wtedy przypomniałam sobie, że tego samego dnia 2 lata temu Karolina zabrała nas z Domu Dziecka. Poszłam do brata. On też dostał prezent. Dostał grę komputerową.
***
Ktoś był w domu. Nie Karolina, nie Marcin, oni byli w pracy. Jonas nocował u kolegi. Zeszłam na dół, aby się upewnić. Dziwne.Co takiego robiła u nas pani Aleksandra?
-Dzień dobry Alex. -Powiedziała, sympatycznym głosem starsza pani. Bardzo ją lubiłam. Zawsze opowiadała ciekawe historie.
-Dzień dobry! Co pani robi u nas tak wcześnie? -Zapytałam, może trochę niegrzecznie. Skryłam twarz w dłoniach.
-Jak to? To ty nie wiesz? -Zdziwiona pani Aleksandra usiadła.
-Ale o czym mam wiedzieć? -No więc. Karolinka i Marcin zaadoptowali jakieś dziecko. Dlatego poprosiła mnie bym przygotowała pokój, bo sama musiała wyjechać wcześnie.
-Kiwnęła głową w stronę pokoju.
-Ojej! Jak słodko.-Pokój wyglądał interesująco. Różowe ściany, łóżeczko, masa zabawek. Wszystko było takie cudowne. Usłyszałam zgrzyt otwierających się drzwi. To byli oni. Karolina, Marcin i to nowe dziecko.
-Alex! Choć na chwilę.-Krzyknął Marcin .
-Hmm?- Wzruszyłam ramionami i poszłam.
-To jest Elisabeth, od teraz jest naszą rodziną.-Uśmiechnięta Karolina, spojrzała w stronę dziecka. Podeszłam bliżej, by ją zobaczyć. Taka malutka, śliczna. *****
-Proszę to dla ciebie.-Wyciągnęła rękę w moją stronę. Zastanawiałam się, czy przyjąć upominek. Zdecydowałam, że przyjmę. To była książka "Lilith". Ta o której marzyłam. Dlaczego mi ją dała, skoro wcześniej, była temu przeciwna. Ona prawie wszystkiego nam zabrania.
-Dziękuję Karolina.-Uśmiechnęłam się.
-Skarbie. Nie masz za co dziękować. Wiedziałam, że ci się spodoba. -Wyszła, zamykając za sobą drzwi. Dopiero wtedy przypomniałam sobie, że tego samego dnia 2 lata temu Karolina zabrała nas z Domu Dziecka. Poszłam do brata. On też dostał prezent. Dostał grę komputerową.
***
Ktoś był w domu. Nie Karolina, nie Marcin, oni byli w pracy. Jonas nocował u kolegi. Zeszłam na dół, aby się upewnić. Dziwne.Co takiego robiła u nas pani Aleksandra?
-Dzień dobry Alex. -Powiedziała, sympatycznym głosem starsza pani. Bardzo ją lubiłam. Zawsze opowiadała ciekawe historie.
-Dzień dobry! Co pani robi u nas tak wcześnie? -Zapytałam, może trochę niegrzecznie. Skryłam twarz w dłoniach.
-Jak to? To ty nie wiesz? -Zdziwiona pani Aleksandra usiadła.
-Ale o czym mam wiedzieć? -No więc. Karolinka i Marcin zaadoptowali jakieś dziecko. Dlatego poprosiła mnie bym przygotowała pokój, bo sama musiała wyjechać wcześnie.
-Kiwnęła głową w stronę pokoju.
-Ojej! Jak słodko.-Pokój wyglądał interesująco. Różowe ściany, łóżeczko, masa zabawek. Wszystko było takie cudowne. Usłyszałam zgrzyt otwierających się drzwi. To byli oni. Karolina, Marcin i to nowe dziecko.
-Alex! Choć na chwilę.-Krzyknął Marcin .
-Hmm?- Wzruszyłam ramionami i poszłam.
-To jest Elisabeth, od teraz jest naszą rodziną.-Uśmiechnięta Karolina, spojrzała w stronę dziecka. Podeszłam bliżej, by ją zobaczyć. Taka malutka, śliczna. *****
Postanowiłam
pójść do fryzjera. Muszę zmienić swój wygląd. Jak postanowiłam, tak zrobiłam.
Skutek: Włosy lekko za ramiona, końcówki rozjaśnione, grzywka na bok. Gdy wróciłam do
domu Karolina podziwiała nową fryzurę. Do szkoły dołączyła nowa uczennica
Iga. Ubrana była w białą bluzkę, sweterek, ciemne spodenki i rajstopy. Buty na
koturnie z ćwiekami także ciemne. Iga była ładna, szczupła, średniego wzrostu. Podeszłam
do niej, gdy płakała.
-Hej jestem Alex. Co się stało?- Kucnęłam obok niej.-Jestem tu nowa jak widzisz i chłopcy dokuczają mi.-Podniosłą wzrok na mnie. Oczy jej błyszczały.
-Choć! Nie przejmuj się nimi.-Podałam jej rękę. Poszłyśmy, Iga dużo mi o sobie opowiadała, ja jej również. Zdecydowanie ją polubiłam. Była pierwszą osobą, której zaufałam. Zaczęłam mówić o rodzinie, ale speszyłam się. Ona to zauważyła.
-Nie bój się mi możesz zaufać. Naprawdę.-Rzekła cicho i uśmiechnęła się.
-Wiesz, jesteś pierwszą osobą, której zaufałam. Której powiedziałam tyle o sobie.-Spuściłam głowę.-Ty dla mnie także.-Zdążyła powiedzieć po czym zadzwonił dzwonek.
-Hej jestem Alex. Co się stało?- Kucnęłam obok niej.-Jestem tu nowa jak widzisz i chłopcy dokuczają mi.-Podniosłą wzrok na mnie. Oczy jej błyszczały.
-Choć! Nie przejmuj się nimi.-Podałam jej rękę. Poszłyśmy, Iga dużo mi o sobie opowiadała, ja jej również. Zdecydowanie ją polubiłam. Była pierwszą osobą, której zaufałam. Zaczęłam mówić o rodzinie, ale speszyłam się. Ona to zauważyła.
-Nie bój się mi możesz zaufać. Naprawdę.-Rzekła cicho i uśmiechnęła się.
-Wiesz, jesteś pierwszą osobą, której zaufałam. Której powiedziałam tyle o sobie.-Spuściłam głowę.-Ty dla mnie także.-Zdążyła powiedzieć po czym zadzwonił dzwonek.
***
Mijały
tygodnie. Ja i Iga zaprzyjaźniłyśmy się. Spędzałyśmy ze sobą dużo
czasu. Nawet Karolina zaproponowała, aby Iga została na kolację. Została także
na noc. W nocy powiedziała, że też jest u rodziny zastępczej. Trzymałyśmy się
razem i w szkole i po za nią też. Znalazłam przyjaciółkę .Nareszcie nie jestem
sama. Mogę jej powiedzieć wszystko i wiem, że to zostanie między nami.
KONIEC.
______________________________________________
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz